— Tak, tak! — przytakują inni.
— To jest właściwie wydaje mi się... — zaczyna architekt stojący na uboczu.
— Tu nie ma żadnego „wydaje się”, tu trzeba koniecznie niezwłocznej decyzji!
— Panowie! Wszak powiedziałem w komisji: więcej światła... postęp wymaga światła, czyli okien... To jest rzecz przesądzona w całym świecie. Tu nie ma dwu zdań...
— To prawda... — wołają głosy.
— W ogóle na co są ściany? — pyta ktoś. — Zaćmiewają tylko pogodny pogląd na świat. Słońce to wszystko...
— Precz ze ścianami! — zawołano.
— Za pozwoleniem... a na czymże spocznie belkowanie dachu? — pyta ktoś.
— Patrzcie! Oto jest rozumowanie konserwatysty... jemu dach jest wszystkim, wydaje mu się, że górować, panować, gnębić to jedyna racja życia.
— Ależ panowie... wszakże to jest rozumowanie szaleńca... bez ścian i dachu...