Otrzymała tytuł: „Dobroczyńcy świata”.
Zaiste nie było to za wiele.
Wszystkie drobiny marzyły teraz o tym, by się dostać w jej pobliże. Ale to było niemożliwe.
Sąsiadka usilnie się starała paść jej do nóg, ale i to okazało się niewykonalne.
Poprzestała tedy na tym, że marzyła bez przerwy, by się jej przypodobać.
Niestety, jej marzenie, jako iż nie była zbytnio lotną, wrychle przybrało postać narzekania.
— O jakże to dawno — jęczała — jakże dawno zniknęło światło! Czyliż już nigdy WIELKA CIEMNOŚĆ nie rozwinie swych opon?
— Nie szemraj! — nakazywała jej Marzycielka.
I wskazywała na wieki długie, wieki legendarnej wiary w bóstwo, jakie przetrwał świat od chwili pierwszej zjawy.
— Nie szemraj! — nauczała ją. — Trwaj w tęsknocie!