Rozpękł się byt, zawaliło życie.
A przez zgliszcza wionęła wizja bezkształtna, niewyobrażalna.
Wizja życia innego, życia, którym żyć nie sposób. Życia-śmierci.
Spadła na świat NICOŚĆ, będąca wszystkim!
Stało się Niezapamiętalne! Niemożliwe!
Przyszło skądś, gdzie przed sekundą żył Bóg.
Jego tam już nie było!
Padł trupem i został pochłonięty.
Cicho i na zawsze.
Było znów czarno, tak czarno, że nie widać było WIELKIEJ CIEMNOŚCI.