— A to co znowu? — wołam. — Na cóż ty bierzesz aparat fotograficzny? Czy myślisz fotografować księdza przy ołtarzu?

— Daj mu spokój Adaś, niech sobie weźmie, to przecież...

— Mój dzień dzisiaj — woła butnie.

— Widzisz, to jego dzień... Niech sobie weźmie! — prosi ciotka.

— No, prędzej hołoto Branickiego! Prędzej! Mam interesy!

— On ma interesy! Patrzcie go! — szydzi teraz Mańka.

— I ja też! — woła Józek — Prędzej!

— O ty smarkaczu... Ty chyba w Jedlnej!...

— Wypraszam sobie przytyki osobiste! Proszę wuja!...

— Prędzej bando! Prędzej! Wio!