Że w żadnych dzieiach, by nabarziej dziwnych,

Tyle nie naydziesz rzeczy wręcz przeciwnych.

Wówczas nieieden dzielny człek, niechcący,

Z młodzieńczey buty y krwi zbyt gorącey,

Iż nazbyt szeptom ich powolnym będzie,

Pomrze za młodu a żywota zbędzie.

Y nikt poniechać tey pracy nie zdole,

Ieśli raz ruszył pod tym godłem w pole,

Aż nie napełni y niebios, y ziemi

Gwałty y swary, y krzyki srogiemi.