— Panurgu, wedle tego, co widzę z twojej fizjonomii, jesteś chory i domyślam się, na jaką chorobę: cierpisz na upławy sakiewki. Ale nie kłopocz się: mam ci ja jeszcze
Sześć susów i grosik gładki,
Co nie znały ojca, matki,
które cię nie miną, podobnie jak i franca398 w swoim czasie.
Na co odpowiedział:
— Usrać się na pieniądze, będę ich miał aż nadto, nie dziś, to jutro: mam bowiem kamień filozoficzny, który przyciąga do mnie pieniądze z sakiewek, podobnie jak magnes przyciąga żelazo. Ot, gadajcie lepiej, czy chcecie iść ze mną kupować odpusty.
— Na mą cześć — odparłem mu — ja tam znów nie jestem taki łakomy odpustów na tym świecie: nie wiem, jak będzie ze mną na tamtym. Zresztą, chodźmy w imię Boże, ale przeznaczam na to jednego denara, ani mniej, ani więcej.
— W takim razie — rzekł — pożyczcie mi denara na procent.
— Ech, o czym tu gadać — rzekłem. — Daję ci go z całego serca.
— Grates vobis dominos — odparł.