— Dość już — rzekł Pantagruel. — Hej, dzieci, gotowiście ruszyć za mną?
Na co Panurg:
— Na pohybel temu, który cię opuści! Już myślałem nad tym, w jaki sposób narżniemy ich wszystkich jak wieprze, tak że żywa noga nie ujdzie. Ale jedno mnie tylko trochę niepokoi.
— Cóż takiego? — spytał Pantagruel.
— A to — rzekł Panurg — w jaki sposób zdążę dziś popołudniu obrobić te wszystkie dziewki, które mają z sobą:
by się nie upiekło żadnej,
Której bym nie obrócił w sposób dość przykładny.
— Ha, ha, ha! — huknął Pantagruel.
A Karpalim dodał:
— Do diaska starego, toć i ja przecie siaką taką nawdzieję na rożen.