W tym tu się miejscu na tyłki zwaliło
Czterech kompanów, biboszów427 potężnych,
Którzy Bachusa uczciwszy aż miło,
Zadarli nogi do stref niebosiężnych.
I gdy swe wzajem przepijali zdrowie,
Ciągle dręczyła ich czkawka uparta,
Sprawiona pieprzem i octem w połowie,
Bo cóż zajęcza pieczeń bez nich warta?
Zaczem rzekł Pantagruel:
— Nuże, dzieci, dosyć już krzątaliśmy się koło jadła: rzadko kto widział, aby pilni biesiadnicy dokazywali godnych czynów wojennych. Nie masz cienia nad cień sztandarów, pary nad końską, a brzęku nad szczęk oręża.