Papież Juliusz sprzedawał kołacze po ulicach; ale już nie miał swojej wielkiej, koźlej brody;
Jan z Paryża napuszczał łojem buty;
Artus z Bretanii chędożył stare czapki;
Papież Bonifacy ósmy popłukiwał garnki;
Papież Mikołaj trzeci wydmuchiwał butelki;
Papież Aleksander łapał szczury;
Papież Sykstus smarował maścią francowatych.
— Jak to — spytał Pantagruel — to tam są i francowaci?
— Ba! i jak — rzekł Epistemon — jeszczem436 nigdy tylu nie widział; więcej niż sto milionów. Bądźcie bowiem przekonani, że ci, co nie złapali francy na tym świecie, dostaną jej na tamtym.
— Święci niebiescy — rzekł Panurg — to ja już się nie boję; ukąpałem się w niej po samą szyję i każdy kawałeczek ciała mam ubezpieczony.