Wiecie przecież, jak raz w Bryniolu525 siostra Dupata zaszła w ciążę z młodym hultajem, bratem Trykiem. Skoro jej ciąża wyszła na jaw, ksieni wezwała ją przed sąd klasztorny i oskarżyła o kazirodztwo. Siostra wymawiała się, tłumacząc, iż nie było to za jej zgodą, jeno gwałtem i wskutek użycia siły przez brata Tryka. Na co ksieni: „O ty nicdobrego, toć to było we wspólnej sypialni, dlaczegóż nie krzyczałaś z całej siły? Wszystkie byłybyśmy ci przybiegły na pomoc”. Odparła, iż nie śmiała krzyczeć w dormitorium, jako że w dormitorium nakazana jest wiekuista cisza. „Ale — rzekła ksieni — ty niegodziwa, czemu nie uczyniłaś jakiego znaku twoim sąsiadkom?” — „Toć — odparła siostra Dupata — czyniłam im znaki tyłkiem, ile tylko sił mi starczyło, ale nikt nie przyszedł mi z pomocą”. — „Ha — spytała ksieni — ty niegodziwa, czemuż tedy natychmiast nie przyszłaś mi tego powiedzieć i oskarżyć go, jak należy? Gdyby mnie się to było stało, byłabym tak uczyniła, aby wykazać moją niewinność”. — „Dlatego — odparła siostra Dupata — że lękając się pozostać w stanie grzechu i potępienia, w obawie, abym nie była zaskoczona nagłą śmiercią, wyspowiadałam się przed nim, zanim wyszedł z izby: owo zalecił mi jako pokutę, abym nikomu tego nie rzekła ani nie wyjawiła. Zaś byłby to zbyt wielki grzech, zdradzić swą spowiedź i nazbyt ohydny przed obliczem Boga i aniołów. Mógłby łatwo stać się przyczyną, iżby ogień z niebios zniszczył cały klasztor i wpadłybyśmy w czeluście piekieł z Dathanem i Abironem”.
— Co tym, to mnie nie rozśmieszysz — odparł Pantagruel. — Wiem aż nadto, iż wszystkie te mnichy mniej lękają się przekroczyć przykazania boskie niźli swoje statuty prowincjonalne. Weź zatem mężczyznę. Nazdekaber wydaje mi się dobry do tego. Jest niemy i głuchy od urodzenia.
Rozdział dwudziesty. Jak Nazdekaber dał Panurgowi odpowiedź na migi
Posłano po Nazdekabra, który nazajutrz się stawił. Skoro przybył, dał mu Panurg tłustego ciołka, pół prosięcia, dwie baryłki wina, miarę zboża i trzydzieści franków w drobnej monecie; następnie zawiódł go przed Pantagruela i, w obecności dworzan pokojowych, ukazał mu taki znak: ziewnął dość przeciągle i ziewając, uczynił przed otworem ust, dużym palcem prawej ręki, kształt greckiej litery zwanej Tau, powtarzając to po kilka razy. Następnie wzniósł oczy do nieba i toczył je na wszystkie strony na kształt roniącej kozy; to czyniąc kaszlał i wzdychał bardzo głęboko. Uczyniwszy to, wskazał na brak saczka u pludrów; następnie uchyliwszy koszulę, ujął w pełną garść swój bindas i począł nim melodyjnie dzwonić o uda. Wreszcie nachylił się, zginając lewe kolano i tak pozostał czas jakiś, z rękami skrzyżowanymi na piersiach.
Nazdekaber przyglądał mu się z ciekawością, następnie podniósł w górę lewą rękę, trzymając stulone w pięść wszystkie jej palce, za wyjątkiem kciuka i wskazującego: których paznokcie lekko zetknął ze sobą.
— Rozumiem — rzekł Pantagruel — co on chce powiedzieć tym znakiem. To oznacza małżeństwo, a prócz tego liczbę troistą, wedle nauki Pytagorejczyków. Ożenisz się.
— Ślicznie ci dziękuję — rzekł Panurg, obracając się do Nazdekabra — mój miły drapichruście, mój szacowny łapserdaku, mój czcigodny opryszku.
Następnie podniósł jeszcze wyżej tęż samą rękę lewą, rozszerzając wszystkie pięć palców i oddalając je jeden od drugiego, ile tylko było możebne.
— To jeszcze wyraźniej nam mówi — rzekł Pantagruel — za pomocą liczby pięciokrotnej, że będziesz żonaty. I nie tylko zaręczony, poślubiony i ożeniony, ale że małżeństwo będzie dokonane i że skonsumujesz je bardzo sumiennie. Bowiem Pitagoras nazywał liczbę pięć liczbą godową, liczbą spełnionych zaślubin i małżeństwa, dla tej przyczyny, iż złożona jest z trias, która jest pierwszą liczbą nieparzystą i niepodzielną, i dias, która jest pierwszą liczbą parzystą; jakoby mąż i niewiasta sparzeni razem. Jakoż w istocie w starożytnym Rzymie zapalano w dzień zaślubin pięć woskowych pochodni i nie wolno było zapalać ich więcej, chociażby na ślubie najbogatszych, ani mniej, chociażby u najuboższych. Co więcej, za dawnych czasów, poganie wzywali pięciu bogów albo raczej jednego boga w pięciu łaskach dla tych, którzy się zaślubiali: Jowisza weselnego, Junonę przodownicę święta, Wenerę piękną, Pythonę boginię namowy i pięknych słówek, i Dianę na pomoc w pracy rodzenia.
— O — wykrzyknął Panurg — ten poczciwy Nazdekaber! Daruję mu folwark koło Sinki i młyn wietrzny koło Mirbolu.