Owo gdy schodzili na dół cale129 zasromani130, spytał Gargantua:
— Czy chcecie i uzdę?
— Cóż to znów? — rzekli.
— To są — odparł — otręby do gęby i gówna do równa dla was na kaganiec.
— Ha — rzekł marszałek — a to nam zadał bobu ten urwis. O, mały hultaju, przywiodłeś nas na hak, co się zowie: jeszcze kiedy ujrzę cię papieżem.
— Spieszcie się, panie, bo d...a wam ustanie, trzymajcie plecy, bo d...a leci — rzekł malec.
— Dobrze już, dobrze — odparł kwatermistrz.
— Ale, ale — rzekł Gargantua — zgadnijcie, ile ściegów jest w matczynej koszuli?
— Osiemdziesiąt — rzekł kwatermistrz.
— Trafiliście jak kulą w płot — rzekł Gargantua — jest ich dwa naście: naści z przodu i naści z tyłu. Widzicie, żeście źle policzyli.