Kiedy rozprawiał, to był śnieg zeszłoroczny.
Kiedy się troskał, to o łajno kolibra.
Kiedy co dawał, to bździnę św. Klary.
Kiedy śnił, to o kusiach fruwających w powietrzu i drapiących się po murze.
Kiedy marzył, to o listach zastawnych.
Rzecz szczególna: pracował nic nie robiąc, nic nie robił pracując. Wałkonił się śpiąc, spał wałkoniąc się; z oczami otwartymi jako zające w Szampanii, obawiając się jakiegoś napadu Kiełbasek, swych odwiecznych nieprzyjaciółek. Śmiał się kąsając, kąsał śmiejąc się. Nic nie jadł poszcząc, pościł nic nie jedząc. Pogryzał sobie w myśli, pił przez imainację947. Kąpał się ponad wysokimi dzwonnicami, suszył się w stawach i rzekach. Zarzucał sieci w powietrze i chwytał piękne raki. Polował w głębi morza i znajdywał tam ibisy, skalne kozły i giemzy. Chwytał podstępem wrony i wykłuwał im zwyczajnie948 oczy. Niczego nie bał się, prócz swego cienia i beku tłustych koźlątek. W pewne dnie zbijał bąki. Z własnej pięści robił siatkę. Na kosmatym pergaminie pisywał swym grubym kosturem przepowiednie i almanachy.
— Patrzcie hultaja — rzekł brat Jan.— Podoba mi się. Takiego szukam. Poślę mu jutro mój karteluszek.
— Oto — rzekł Pantagruel — osobliwy i poczwarny kawałek człowieka, jeśli człowiekiem godzi się go nazwać. Przywodzi mi na pamięć postać i obyczaje Poczwara i Przewrotności.
— Jakżeż ci znów wyglądali? — rzekł brat Jan. — Nigdy o nich nie słyszałem, odpuść mi panie Boże.
— Powiem wam — rzekł Pantagruel — to co czytałem o tym w starożytnych apologiach. Physis (to jest Natura) w pierwszym swym miocie wydała Piękność i Harmonię, bez obcowania cielesnego, jako że sama z siebie jest wielce żyzna i płodna. Antyphysis, która od niepamiętnych czasów jest przeciwniczką Natury natychmiast powzięła zazdrość o tak piękne i zaszczytne wydanie potomstwa; i na odwrót wydała Poczwara i Przewrotność, poczęte z obcowania jej z Tellumonem. Miały one głowę zupełnie sferyczną i krągłą jakoby balon; nie zaś łagodnie zwężoną z obu stron, jako jest kształt u ludzi. Uszy były wysoko sterczące jako uszy osła: oczy wysterczające z głowy, umieszczone na kościach podobnych do kości pięty, bez rzęs, twarde jako są oczy racze; nogi okrągłe jak poduszki, ramiona i ręce wykręcone wstecz ku łopatkom. I chodziły na głowach, w nieustannym kołowaniu, z zadkiem nad głową, a nogami ku górze. I (jako wiadomo wam, iż małpom zdają się ich małpiątka czymś najpiękniejszym na świecie) Antyphysis chwaliła je i siliła się udowodnić, że dzieci jej były piękniejsze i powabniejsze z postawy niżeli owe wydane przez Physis: mówiąc, iż mieć głowę i nogi tak sferyczne, i wędrować tym kształtem, kręcąc się w kółko, to jest właśnie najodpowiedniejszy sposób i doskonały obyczaj, mający w sobie jakąś cząstkę boskości: jako iż niebo i wszystkie rzeczy wiekuiste posiadają tę kulistą formę. Mieć nogi w powietrzu, a głowę w dole, to było naśladowaniem stwórcy wszechświata: ile że włosy są u człowieka jakoby korzenie, a nogi jako gałęzie. Bowiem i drzewa lepiej są umocowane w ziemi korzeniami, niźliby były gałęźmi.