Wyjawię wam wielki sekret. Wasze świeckie uniwersytety w swoich herbach i godłach mają zazwyczaj księgę, jedne otwartą, drugie zamkniętą. Jak myślicie, co to może być za księga?
— Tego nie wiem — rzekł Pantagruel — nie zaglądałem do niej.
— To są — rzekł Homenas — dekretalia, bez których przepadłyby przywileje wszystkich uniwersytetów. Przecieście się czegoś nauczyli ode mnie. Ha, ha, ha, ha.
Tutaj Homenas zaczął czkać, pierdzieć, śmiać się, ślinić i pocić; i oddał swoją czapeczkę o czterech saczkach1010 jednej z dziewcząt, która wsadziła ją na swoją piękną główkę z wielką wesołością, ucałowawszy ją przedtem miłośnie, jako zakład i upewnienie, iż pierwsza wyda się za mąż.
— Vivat! — wykrzyknął Epistemon — Vivat, pijat, sikat! O, tajni apokaliptyczna!
— Clerice — rzekł Homenas — clerice, poświeć tutaj podwójną latarnią. Dajcie owoce, dziewczątka. Mówiłem tedy, że jeśli poświęcicie się wyłącznie studiowaniu świętych dekretaliów, będziecie bogaci i szanowani na tym świecie. Powiadam dalej, że prócz tego na drugim świecie będziecie niechybnie zbawieni i wpuszczeni do błogosławionego królestwa niebios, którego klucze powierzone są naszemu dobremu Bogu Dekretaliarsze. O, mój dobry Boże, którego uwielbiam, a którego nigdy nie widziałem, otwórz nam, w szczególnej łasce twojej, bodaj in articulo mortis, ten przenajświętszy skarb naszej świętej matki kościoła, którego jesteś protektorem, konserwatorem, administratorem, dyspensatorem. I daj rozkaz, aby te kosztowne dona superrogationis1011, te piękne odpusty nie zbywały nam w potrzebie. Iżby diabły nie miały mocy ukąsić naszych biednych dusz, iżby okropna paszcza piekieł nie zdołała nas pochłonąć. Jeśli trzeba nam przejść przez ogień czyścowy, cierpliwości! W twojej mocy i woli jest uwolnić nas zeń, kiedy zechcesz.
Tutaj Homenas zaczął ronić ciężkie i gorące łzy i całować własne kciuki złożone na krzyż1012.
Rozdział pięćdziesiąty czwarty. Jako Homenas dał Pantagruelowi gruszki chrześcijanki1013
Epistemon, Brat Jan i Panurg, widząc ten przykry obrót, zasłonili się serwetami i poczęli piszczeć: miau, miau, miau, udając wszelako, iż obcierają sobie oczy, jak gdyby płakali. Dziewczęta były dobrze wyszkolone i podały wszystkim puchary pełne wina klementyńskiego1014 wraz z dostatkiem konfitur. Na koniec uczty Homenas dał nam wielką obfitość dużych i pięknych gruszek, mówiąc:
— Macie, bierzcie, przyjaciele: gruszki są nie byle jakie. Gdzie indziej takich nie znajdziecie. Nie wszędzie ziemia wydaje wszystko. W Indiach tylko rodzi się czarny heban. Z Sabei pochodzi dobre kadzidło. Z wyspy Lemnos glinka pieczętarska. Na tej wyspie jedynie rodzą się te piękne gruszki. Posadźcie je, jeżeli wasza wola, u siebie w kraju.