Brat Jan Łomignat, widząc tych wesołych braci buczących i słysząc treść ich statutów, nie mógł się pohamować i wykrzyknął głośno:
— Widzicie tego grubego szczura tam przy stole! Jak mi Bóg miły, przewiercę mu to brzucho! O czemuż tu nie ma Priapa, jako niegdyś bywał przy świętach nocnych w Kandii, abyśmy go usłyszeli, jak z pełnego wora pierdzi i popierdując buczy tu sobie wraz z nimi! W tej chwili poznaję, zaiste, iż jesteśmy w ziemi Antychtonów i Antypodów. W Germanii burzą klasztory i ściągają mnichom habity; tutaj, przeciwnie, buduje się je i stroi świat kudłami do wierzchu.
Rozdział dwudziesty ósmy. Jako Panurg, zadając pytania Bratu Buczącemu, zdołał wydobyć zeń jeno same monosylaby1200
Panurg, od chwili naszego przybycia, cały czas uważnie wpatrywał się w gęby tych wspaniałych braci buczących: zaczem pociągnął za rękaw jednego z nich, chudego jak wędzony diabeł, i spytał:
— Frater1201 Bububuu, a gdzie jest dziewuszka?
Braciszek odpowiedział na to:
— Tam.
Panurg: Czy dużo ich tu macie?
Braciszek: Nie.
Panurg: Ileż jest naprawdę?