Gardziel obwisła iak u woła,

Broda y usta w głąb zapadłe:»

«Otoć piękności kres człowieczey!

Wyschnięte ręce y ramiona,

Łopatki wcale nic do rzeczy,

Szpetnie zmarszczony brzuch, wymiona,

Biedra nie lepsze też od brzucha;

Raik? Tfy! Udo, niechay zginę:

Nie udo, ale gałąź sucha,

Pstro nakrapiana w centki sine».