181.
Próżność jako rzecz wielkiej użyteczności. — Pierwotnie jednostka silna obchodzi się nie tylko z przyrodą, lecz także ze społeczeństwem i jednostkami słabszymi jak z przedmiotami gospodarstwa rabunkowego: wyzyskuje je, ile może, i następnie idzie dalej. Ponieważ wiedzie żywot bardzo niepewny, wahając się między głodem i nadmiarem, zabija zwierząt więcej, niż może pożreć, i rabuje i krzywdzi więcej ludzi, niż to konieczne. Przejawy jej siły są zarazem przejawami zemsty za stan pełen przykrości i lęku: następnie chce, żeby ją poczytywano za potężniejszą, niż jest, i z tego powodu nadużywa okoliczności: przyrost rozbudzonego przez nią strachu jest przyrostem jej władzy. Wcześnie spostrzega, iż nie to, czym jest, lecz to, za co ją poczytują, wznosi ją lub pogrąża: tutaj jest źródło próżności. Władca stara się wszelkimi środkami o wzrost wiary w swą władzę. — Poddani, drżący przed nim i usługujący mu, wiedzą z kolei, że akurat tyle są warci, ile dla niego mają znaczenia: dlatego pracują nad tym znaczeniem, nie zaś nad własnym zadowoleniem z siebie. My znamy próżność tylko w formach najbardziej osłabionych, w jej sublimatach i dawkach małych, ponieważ żyjemy w późnym, bardzo złagodzonym stanie społeczeństwa: pierwotnie jest ona rzeczą największej użyteczności, najsilniejszym środkiem do utrzymania się przy życiu. I mianowicie próżność była tym większa, im jednostka była przebieglejsza: albowiem powiększyć wiarę w potęgę łatwiej, niż powiększyć samą potęgę, lecz tylko dla tego, kto posiada ducha — lub, jak by się to mówiło w czasach pierwotnych, kto jest chytry i podstępny.
182.
Prognostyki cywilizacji. — Istnieje tak mało decydujących prognostyków cywilizacji, że każdy musi być rad z posiadania przynajmniej jednego niezawodnego do użytku w swym domu i ogrodzie. Żeby wypróbować, czy ktoś do nas należy lub nie — myślę, do duchów wolnych — wypróbujcie jego uczucia względem chrześcijanizmu. Jeśli stosunek jego jest jakikolwiek inny niż krytyczny, obróćmy się doń plecami: przynosi nam nieczyste powietrze i złą pogodę. — Naszym zadaniem nie jest już takich ludzi pouczać, co jest sirocco; oni mają Mojżesza i proroków pogody i oświecenia: jeśli ich słuchać nie chcą, tedy —
183.
Gniew i kara w swoim czasie. — Gniew i kara są naszym wiązaniem ze stanu zwierzęcego. Człowiek stanie się samodzielnym, kiedy zwróci zwierzętom ten podarek urodzinowy. — Tutaj kryje się jedna z największych myśli, jakie ludzie posiadać mogą, myśl o postępie wszystkich postępów. — Pójdźmy o kilka tysięcy lat naprzód, przyjaciele! Bardzo wiele ludziom przeznaczono jeszcze radości, których nawet woń nie zalatuje do współczesnych! I mamy prawo te radości obiecać, ba, nawet jako konieczne przyrzec i przysiąc, jeśli tylko nie zatrzyma się rozwój umysłu ludzkiego! Nastąpi czas, kiedy zbraknie już odwagi do popełniania błędu logicznego, który się kryje w gniewie i karze, indywidualnie lub z ramienia społeczeństwa: wówczas, kiedy serce i głowa nauczą się żyć w takim sąsiedztwie, jak dziś jeszcze są z daleka od siebie. Że dziś już nie są od siebie tak daleko, jak pierwotnie, widoczne jest dostatecznie z ogólnego rozwoju ludzkości; i jednostka, która obejmie okiem życie pracy wewnętrznej, z radosną dumą uświadomi sobie pokonane oddalenie, osiągnięte zbliżenie i ma prawo ważyć się na większe jeszcze nadzieje.