187.

Świat starożytny i radość. — Ludzie świata starożytnego umieli lepiej się radować, my umiemy się mniej smucić; tamci ustawicznie wynajdywali powody, żeby czuć się dobrze i świętować uroczystości, zużywali w tym celu swoje bogactwo dowcipu i rozwagi: kiedy tymczasem my bardziej zużywamy swoją inteligencję na rozwiązanie zadań, zmierzających do osiągnięcia bezbolesności i usunięcia źródeł nieprzyjemności. Co się tyczy cierpiącej ludzkości starożytni starali się zapomnieć lub zwrócić w jakikolwiek bądź sposób uczucie w kierunku przyjemnym: starali się więc tedy o paliatywy, kiedy tymczasem my nacieramy na przyczyny cierpienia i w ogóle wolimy postępować profilaktycznie. — Być może zakładamy tylko podwaliny, na których ludzie późniejsi wzniosą znowu świątynię radości.


188.

Muzy kłamczyniami. — „Znamy się na sztuce, która uczy wiele kłamstw obwieszczać” — tak śpiewały niegdyś muzy, ukazawszy się Hezjodowi. — Kiedy się spojrzy na artystę jako na oszusta, można poczynić wiele zasadniczych odkryć.


189.

Jak dalece Homer może być paradoksalnym. — Czy istnieje coś zuchwalszego, straszliwszego, nieprawdopodobniejszego od owej myśli, znajdującej się u Homera, która rzuca na nas promienie niby słońce zimowe:

Wszak za bogów wyrokiem nad dolą zawisło człowieczą