Pia fraus68 lub coś innego. — Obym się mylił, lecz coś zdaje mi się, iż w Niemczech współczesnych chwilowo uznają za obowiązek dla każdego podwójny rodzaj obłudy: wymagają niemieckości z troski państwowo-politycznej i chrześcijanizmu z obawy społecznej, jednego i drugiego jednak tylko w wyrazach i gestach i szczególniej w umiejętności milczenia. Pokost to, który obecnie tyle kosztuje, tak wysoko bywa opłacany: dla widzów naród nakłada maskę niemiecko-chrześcijańską.
300.
Jak i w dobrym nawet połowa może być warta więcej niż całość. — We wszystkich rzeczach, obliczonych na trwanie i wymagających zawsze pomocy wielu osób, niejedno mniej dobre trzeba czynić prawidłem, chociaż organizator lepsze (i trudniejsze) zna bardzo dobrze: lecz obliczenia swoje będzie opierać na tym, żeby nie zbrakło nigdy osób mogących zadośćuczynić wymaganiom prawidła — i wie o tym, iż siły średnie są właśnie prawidłem. — Podobne wniknięcie rzadko posiada młodzieniec i jako reformator sądzi, że nie wiem jaką ma słuszność i jak szczególna jest ślepota innych.
301.
Człowiek partyjny. — Prawdziwy człowiek partyjny nie uczy się już, dowiaduje się i sądzi tylko jeszcze: podczas kiedy Solon, który nigdy nie był człowiekiem partyjnym, tylko obok partii lub nad partiami, lub przeciw nim dążył do swego celu, nie bez znaczenia jest ojcem owego prostego powiedzenia, w którym zawarło się zdrowie i niewyczerpalność Aten: „starzeję się i wciąż uczę się dalej”.
302.
Co według Goethego jest cechą niemiecką. — Prawdziwie nieznośni, od których nawet rzeczy dobrych przyjmować nie można, są ci, co posiadają wolność sposobu myślenia, lecz nie spostrzegają, iż zbywa im na niezależności smaku i umysłu. Lecz właśnie to jest, według dobrze zważonego zdania Goethego, cechą niemiecką. — I słowa, i przykład jego wskazują, iż Niemiec musi być czymś więcej niż Niemcem, jeśli chce być pożytecznym, ba, tylko znośnym, dla innych narodowości — i w jakim kierunku winny iść jego usiłowania, żeby wyjść ponad i poza siebie.