Lecz kłamcą był on wraz ze swoją brzemiennością; zaś ja raczej w owego chłopa na księżycu gotów jestem uwierzyć, niźli w kobietę.
Oczywiście, niewiele z męża jest w tym płochliwym łazędze nocnym. Zaprawdę, ze złym sumieniem snuje on się po dachach.
Jako że lubieżny i zazdrosny jest ów mnich w księżycu, on tuży za ziemią i za wszystkimi uciechami kochanków.
Nie! znieść ja nie mogę tego koczura na dachach! Wstręt budzą we mnie ci wszyscy, co wokół odchylonych okiennic szwendają się po nocach!
Pobożnie i milcząco sunie oto księżyc po gwiezdnym dywanie: — nie cierpię ja jednak wszelkich cicho stąpających męskich nóg, przy których ostroga nie szczęka.
Krok rzetelnego głosi się, kot wszakże pomyka ponad ziemią. Patrz, kocim pomykaniem zbliża się oto księżyc, zbliża się nierzetelnie. —
Tę przypowieść daję wam, tkliwe obłudniki „czystego poznania”! Was to zwę — lubieżnikami!
I wy kochacie ziemię oraz wszystko, co ziemskie: przejrzałem ja was przecie! — lecz wstyd jest w tej waszej miłości i złe jest jej sumienie, — jesteście mi jako księżyc!
Ku wzgardzie rzeczy ziemskich podmówiono ducha waszego, lecz nie trzewia wasze: one jednak potężniejszymi w was są!
I oto sroma124 się duch wasz, iż trzewiom powolny być musi, i ze wstydu bocznymi skrada się ścieżki i kłamliwymi drogi.