A gdym u nich mieszkał, mieszkałem ponad nimi. To ich rozgoryczyło ku mnie.

Słyszeć o tym nie chcą, że ktoś ponad ich głowami kroczy; ułożyli przeto drwa, mierzwę i śmieć wszelaki między mną i głowami swymi.

I tak oto zagłuszyli oddźwięk kroków moich: najgorzej słuchano mnie dotychczas pośród najbardziej uczonych.

Wszystkie ludzkie słabostki i niedomagania ułożyli między mną i sobą: — „fałszywą posadzką” zwą to w domach swoich.

Lecz mimo to kroczę oto wraz z myślami mymi ponad ich głowami; i gdybym nawet po własnych błędach kroczył, znajdowałbym się wciąż jeszcze ponad nimi i ponad ich głowami.

Gdyż ludzie jednakowymi nie są: tak mówi sprawiedliwość. I czego ja chcę, tego im chcieć nie wolno.

Tako rzecze Zaratustra.

O poetach

— Od czasu gdym ciało lepiej poznał, — mówił Zaratustra do jednego z uczni132 swoich, — jest mi duch już tylko niejako duchem; zaś wszystko „nieznikome” — przenośnią jest tylko.

— Słyszałem już raz o tym — odparł uczeń; — lecz wówczas dodałeś: „poeci jednak kłamią za wiele”! Dlaczego rzekłeś wówczas, iż za wiele kłamią poeci?