Ziemia — mówił on — ma skórę; na skórze tej są choroby. Jedna z tych chorób zwie się, na przykład „człowiek”.

Inna znowuż spośród tych chorób zwie się „pies ognisty”: o nim nakłamali ludzie zbyt wiele i nad miarę obełgiwać133 się pozwalali.

Aby tę tajemnicę zgłębić, przeprawiłem się przez morze: ujrzałem prawdę nagą, zaprawdę! bosą aż po szyję.

Co znaczą gawędy o psie ognistym, wiem teraz, wiem również, co mniemać o tych wyrzutkowych i przewrotowych diabłach, których obawiają się nie tylko stare babiny.

„Bywaj, psie ognisty, wołałem, wyłaź ze swej głębi! wyznaj, jak głęboka jest twa głębia! Z jakich to czeluści ziejesz ku górze?

Obficie poisz się u morza: świadczy o tym twa przesolona wymowa! Zaprawdę, jak na psa z głębin, czerpiesz karm134 nadto z powierzchni!

Mam cię co najwyżej za brzuchomówcę ziemi: ilekroć przewrotowych i wyrzutkowych diabłów słyszeć mi się zdarzało, bywali mi zawsze jednacy: słoni, kłamliwi i płytcy.

Potraficie ryczeć i popiołem przyciemniać! Jesteście najlepszymi pyskaczami i posiedliście aż nadto sztukę warzenia błota aż do rozgaru.

Gdzie wy jesteście, tam błoto musi być w pobliżu i wiele plechowego, jaskiniowego, zdławionego, co się na swobodę rwie.

„Wolność” ryczycie najchętniej: lecz ja wyzbyłem się wiary w „wielkie wydarzenia”, ilekroć wiele ryku i dymu wokół nich się wszczyna.