I oto doszliśmy do kwestii, jakie przymioty przyrodzone warunkują charakter Hamleta? Dodam jeszcze kilka słów do tego. Poeta lekkimi narysował je kreskami, ale ręką tak pewną, że widzimy je dostatecznie wyraźnie. Hamlet jest z przyrodzenia naturą bardziej sensualną, aniżeli czynną. System motoryczny nie jest u niego silny. On sam nazywa się przeciwieństwem Herkulesa; matka mówi o nim jednego razu, że jest tłusty; trzeba będzie uważać to w ten sposób, że masa miękkiego ciała na cienkich, delikatnych kościach nadaje jego niewielkiej postaci kształty okrągłe. Łatwo go męczy natężenie fizyczne, rozgrzewa go, zapiera mu oddech. Natomiast strona sensualna bardzo jest u niego rozwinięta; odczuwa subtelnie każdy rodzaj rozkoszy. Wielce oddany jest sztukom, posiada zwłaszcza pasję do teatru i muzyki; sądy jego dowodzą najgłębszego znawstwa. Niemniej zajmuje go literatura, wiedza i filozofia. Natomiast zbywa mu na ambicji wojownika i władcy: „Mógłbym siedzieć zamknięty w łupinie orzecha i uważać się za władcę niezmierzonych obszarów — gdybym tylko złych snów nie miewał” (II. 2). Natomiast nie jest mu obce naiwne samolubstwo, właściwe tego rodzaju naturom; nie obcą także skłonność posługiwania się duchową przewagą w wydrwiwaniu otoczenia; nieobcą jest mu wreszcie skłonność do podstępnego podkopywania, a w związku z tym do odkrywania konwencjonalnej obłudy i kłamstwa. Nienawidzi intryg dworskich, doznaje atoli pewnego zadowolenia w wzięciu udziału jako zwycięski partner w tej grze.
Być może, podczas studiów uniwersyteckich księcia, żywa jego wyobraźnia namalowała mu ponętną wizję przyszłości: spokojne życie epikurejskie75 — coś w rodzaju życia na dworze Rheinberskim — dzielące się między studia a przyjemności towarzyskie, na które może sobie pozwolić użyty z smakiem majątek książęcy. I gdyby losy spełniły nadzieję, można by przypuszczać, że prowadziłby życie bogate i niepozbawione szczęścia; nie zbywałoby mu tak samo na wykształconych przyjaciołach i nadobnych przyjaciółkach, którzy by ożywiony brali udział w tych rozkoszach, jak jemu nie zbywałoby na zdolności wynajdywania rozmaitych uciech i zabaw. Prawdopodobnie zjawiłyby się także godziny przesytu; skorzystałby z nich, ażeby filozofować na temat próżności świata i pisać traktat de contempto mundi76. Lub też może wmieszałby się, jako anonimowy autor, pomiędzy pisarzy scenicznych: pokazałby „światu jego zwierciadło”, albo też świat odzwierciedliłby w jakim romansie in impuris naturalibus77, zapożyczywszy ten wyraz od Nietzschego; albo też, za przykładem tegoż autora, pisałby aforyzmy i „filozofowałby młotkiem”, wszystkie przez świat uwielbiane opukując wielkości i „z rozkoszą” dosłuchując się w nich tonu, właściwego pustym przestrzeniom. I można przypuścić, że jako autor zdziałałby niemało. Hamlet ma bez wątpienia wybitne zdolności pisarskie, przede wszystkim nader żywą, bogatą wyobraźnię, idącą w parze z przenikliwym rozumem. Vischer w wydanych niedawno pośmiertnych prelekcjach o Szekspirze, w których ostatnie o Hamlecie wypowiedział słowo, charakteryzuje go jako geniusza wyobraźni. Określił on tym w trafny sposób ważną stronę w charakterze królewicza. Dziwnie twórcza siła wyobraźni jest jego siłą, w niej spoczywa całe to duchowe bogactwo, czyniące z Hamleta osobę tak ponętną; z drugiej strony jest ona także jego klątwą: poddając się falowaniu nastroju, malując od razu klęskę i skutek w sposób przesadny, hamuje rozsądne zastanowienie i celową uniemożliwia działalność. I o tym wspomina Vischer, mówiąc, że w kierowanym wyobraźnią odmalowywaniu złego i zemsty czerpie Hamlet zadowolenie, które człowiek normalny znajduje w usilnym i skutecznym ich zwalczaniu.
W wzmiance o książce tej („Preussische Jahrbuecher”, wrzesień 1900) nazwał Maksymilian Lorenz rys ten w naturze Hamleta charakterystycznym mianem estetycyzmu. Dopatruje się on w tym również wytłumaczenia komedianckich skłonności Hamleta: czyny jego właściwie nie są czynami, ale tylko pociągnięciami przeciwnika na szachownicy, jak gdyby życie było tylko grą. Uwaga to niewątpliwie słuszna, a w związku z estetycyzmem stoi także skłonność do zniewieściałego ulegania swoim własnym zachciankom, niezdolność opierania się chwilowym pomysłom i nastrojom, lubowanie się w planowaniu i odmalowywaniu przyszłych sytuacji działania, złączone z trwogą wobec stanowczych postanowień i czynów: wszystko to przymioty, idące nieraz w parze z wybitną organizacją twórczą i wytwarzające niebezpieczny ów temperament, który w życiu tak łatwo prowadzi do rozbicia.
Te same cechy występują także wyraźnie w naturze Schopenhauera. Że jednak nie są one niezbędną odwrotną stroną w genialności intelektualnej, dowodem tego Goethe, człowiek zupełnie zdrowy także w woli i czynie. Natomiast nierozstrzygniętą i z natury rzeczy nie dająca się rozstrzygnąć wydaje mi się kwestia, czy Hamletowi można właściwą przypisywać genialność, jak tego pragnie i Lorenz, dopatrujący się właśnie problematu hamletowskiego w przeciwieństwie pomiędzy geniuszem Hamleta a jego indywiduum. Niewątpliwie Hamlet ma ducha w sobie, ale ducha można posiadać bez owej najwyższej formy produktywności, stanowiącej znamię geniusza.
Turgieniew zestawił w prześlicznej paraleli Hamleta z Don Kichotem78. Don Kichot, to chudy, kościsty, żylasty człowiek, pełen woli, żyjący całkowicie dla wzniosłego ideału, pozbawiony zmysłowości, nie uznający uciech, jakie daje stół biesiadny i miłość, nieczuły na rany i ciosy, na wszelkiego rodzaju trudy i znoje, oddany jedynie i wyłącznie podniosłej chwale wysokiej rycerskości, silny, wierzący idealista. Hamlet to zupełna jego antyteza: tak samo jak na jędrności ciała, zbywa mu także na potędze woli i wiary; jest to sceptyczno-realistyczny samolub. A ponieważ nie ma wiary, więc zbywa mu także na zdolności czczenia czegokolwiek. Wątpi o wszystkim i drwi z wszystkiego. Rycerz jest przedmiotem pośmiewiska; sam nie śmieje się i nie dziwi; żyje w kontemplacji dobra i wielkości. Hamlet to uosobienie refleksji, analizuje się, nie bez ukrytej próżności badając siebie samego i obrzucając się obelgami. Rycerz o siebie wcale się nie troszczy; cały pogrąża się w obiektywności; obraz jego skierowany jest wyłącznie ku wielkim celom życia. Królewicz analizuje nie tylko siebie, ale i otoczenie: gardzi i — prawdziwy wirtuoz w tego rodzaju wymowie — lży próżność, występki, kłamstwa towarzystwa dworskiego; sam jednak nie idzie śladami świętego na puszczę; nie udaje się w góry, aby wzorem rycerzy szukać awantur z olbrzymami i smokami; pozostaje na dworze, należy do towarzystwa; swobodnie obraca się na parkietach, zna się na toaletowych tajemnicach eleganckich dam i panów; język jego odczuwa smak kawioru, nos jego przyzwyczajony jest do pachnideł. Mistrzowski to rys w rysunku poety: w scenie cmentarnej podnosi Hamlet czaszkę Yorika; pofilozofowawszy trochę na temat jej wyglądu, przytyka ją do nosa i mówi:
HAMLET
Proszę cię, Horacjo, jedno mi tylko powiedz.
HORACJO
A cóż takiego, mój książę?