Wyjąłem mego Gigesa z teki, nie mogłem go jednak czytać, a cóż dopiero pracować nad nim! W czym przyczyna takiego nastroju? Oczywiście w pewnego rodzaju prozaicznej niemocy, by przerzucić się myślą w warunki, wśród których jedynie dzieło poetyckie powstaje. O tym trzeba pamiętać, jeżeli się chce zrozumieć stosunek publiczności do poezji. Publiczność jest poetą zmęczonym, któremu wszystko w swoim dziele wydaje się albo za blade, albo za jaskrawe.
W charakterze Napoleona tkwi coś tak nieprzezwyciężalnie trzeźwego, że wątpię, czy poeta dramatyczny przyszłych stuleci będzie go mógł wyposażyć w treść idealną choćby tylko przez pożyczkę.
Schiller uważa poetę za jedynego człowieka. Dlaczego tak jest istotnie? Ponieważ władze przyjmowania i wytwarzania w poecie koniecznie się równoważą, tak że poeta zawsze wydaje tyle, ile przyjmuje, i na odwrót.
Według jakiego ideału mierzą zwykle krytycy i nawet publiczność dzieło sztuki? Myślą sobie: na wszelki wypadek nie powinno ono być takie, jakie jest, i chociażby się zupełnie zgadzało z ich własnym wyobrażeniem — to zmienią wyobrażenie, aby tylko gderać.
Przyszłe co niech będzie w dramacie wiadome i niech rzuca cień, ale nie jak. Wiemy, że człowiek musi umrzeć, ale nie wiemy, na jaką chorobę.
Szczyt kultury jest jedynym szczytem, na który wchodzi się po wielu stopniach, a schodzi po jednym.
W jaki sposób łączy się w dramacie realizm z idealizmem? W ten, że się realizm osłabia, a idealizm potęguje. Niech na przykład charaktery działając i mówiąc nie wykraczają poza swój świat, ale niech dla tych spraw, które w obrębie ich świata są możliwe, znajdują najczystszą formę i najszlachetniejsze słowa nawet chłopi.
Na miejscu Nerona byłbym wolał, zamiast podpalenia Rzymu, znieść na jeden dzień wszystkie ustawy: to widowisko byłoby jeszcze osobliwsze, a nie zabrakłoby w nim i pożaru miasta jako epizodu.
Kogo nigdy koń nie uniesie, ten jeździ na drewnianej szkapie.
Bardzo delikatną kwestię omawiałem dziś z Gutzkowem. Zapytał mnie, czy przygotowuję dokładne plany swoich dramatów, a gdy zaprzeczyłem, rzekł, że i on tak samo, lecz lepiej byłoby robić takie plany. Zbijałem to, tłumaczyłem mu, jak niebezpieczne jest zbytnie zatapianie się w szczegóły, gdyż ściera urok przed czasem i w głowie odbywa to, co powinno się odbywać tylko przed sztalugą, twierdziłem, że obszerny szkic dzieła sztuki przed napisaniem go jest czymś takim, jak biografia włożona człowiekowi przed życiem do kolebki.