— Gdyby nie było człowieka, który moje rojenia przelewa w czyny, nie byłbym diabłem, lecz jeszcze zawsze dawnym aniołem!
Zazdrość odnosi się zawsze nie do tego, czym ktoś jest, lecz do tego, co ma. Nie zazdrości się nikomu jego całej istoty, lecz tylko poszczególnych przedmiotów, które się — co jest dość dziwne — uważa nie za składniki, lecz za posiadłości jego istoty. Nie zazdrości się nikomu tego, że jest dobrym albo pobożnym, albo dzieckiem, mężczyzną, kobietą, ale, na przykład, że umie pisać wiersze, malować albo może tego zaniechać.
Pospolitość zatraca się, gdy walczy.
W grzechu trzeba się najwięcej obawiać tej właśnie strony, którą się zwykle tylko wyśmiewa, tej mianowicie, że grzech sam siebie trawi, sam siebie czyni na dłuższą metę niemożliwym. Od tej strony okrada on i podgryza człowieka.
Poeta, jak kapłan, pije krew Pańską, a cały świat czuje obecność Boga.
Pociecha tkwi nie w tym, że Bóg prowadzi nas po ciemnych drogach, lecz w tym, że ciemność drogi jest często warunkiem osiągnięcia celu.
Strzała ucieka od łuku, który jej nadał siłę.
Jak niewdzięczni jesteśmy względem natury, nie używając sił swoich i ile jej przez to sprawiamy kłopotów!
Uczucie podrobione może być jednocześnie szczere.
W każdym stosunku mogę zażądać tylko tyle, ile sam dać chcę i mogę. Złota reguła.