Nie ma właściwie nic pedantyczniejszego, jak popisywać się w towarzystwie zaletami ducha.
Życie jest straszliwą koniecznością, którą trzeba przyjąć w dobrej wierze, ale której nikt nie rozumie, a sztuka tragiczna, która niszcząc życie jednostkowe na rzecz idei zarazem wznosi się ponad to życie, jest najjaśniejszą błyskawicą świadomości ludzkiej, nie może jednak nic oświetlić, czego równocześnie nie spali. — Sztuka tragiczna wyrasta jedynie z takich oto rozważań jak dziwny, tajemniczy kwiat z cieniów nocy, bo podczas gdy poezji lirycznej i epicznej wolno czasem igrać pstrymi bańkami zjawisk, poezja dramatyczna musi mieć zawsze na oku podstawowe stosunki, w których obrębie każde poszczególne istnienie powstaje i ginie, te stosunki zaś — gdy uwzględnimy ciasny widnokrąg ludzki — są potworne.
Niejedną rzecz, którą się odrzuca bez powodu, trzeba studiować, a potem — ma się już do tego powody.
Wszystkie nauki idą szczególną drogą. Bardzo często, gdy się mniema, że się wyciągnęło ostateczne rezultaty, zdobyło się tylko nowy, co prawda o wiele bogatszy alfabet i tak dalej.
Już do pojęcia charakteru potrzebna jest idea. Tylko idea stanowi o różnicy między dramatycznymi charakterami a figurami. Ma to znaczenie nawet w zakresie komizmu. Falstaff jest charakterem komicznym. Dlaczego? Bo ma świadomość swej niezależności od wpływów natury, którym się poddaje.
Dlaczego napoczęcie przez robaka czyni owoc dojrzałym?
Jeżeli się małpę obnosi na tarczy, cóż jej z tego? Tłum, który ją wyniósł, dostrzega jej ogon, gdy dotychczas mogła jeszcze udawać człowieka.
Nic nie ma wstrętniejszego nad obraz cnoty w pospolitej duszy.
I w słowie należy szanować niewinność; kto je gwałci, może z nim spłodzić bękarta, jakiego zechce.
Cały pochód historii nie jest wyrównywaniem się krańcowości, lecz raczej powolną wędrówką od jednej krańcowości do drugiej i na powrót.