A ty przychodzisz jako mściciel Pana;
Jednakże widząc ich w ciężkiej potrzebie,
Płochą71 litością tylko podbudzona,
Bez rozgarnięcia, sama jedna z grona,
Rzucam się oślep między nich i ciebie.
To szczęście dla mnie, żeś ze swojej dłoni,
Jak się godziło, nie wypuścił broni,
By łzy kobiety osuszyć zuchwałéj,
I wstrzymać ducha pęd niezrozumiały.
Nie, panie! Pokaż im swoją potęgę,