A nuż ten człowiek, który wszystkich straszy,

Wielki, choć różną wielkością od naszéj,

Światłem wielkości obleje mnie swojéj,

Ujarzmi ducha i rękę rozbroi?...

Lecz szczęściem dla mnie, płonna ta obawa:

Wszelkich drgnięć ludzkich szukałam w nim szczerze,

Daremnie. W imię więc ludzkiego prawa

To ludzkie zwierzę niech ginie jak zwierzę.

zasłona opada

AKT V