Lecz czyż śpiącego zamordować mogę?

Ach, niedorzeczna! Gdy go sen odleci,

Czyż ramię twoje na czyn się odważy?

Już jakby wietrzyk muska go po twarzy,

Niebawem we śnie może go oświeci

Błysk ducha: wtedy za późno, niewiasto!

Rzeź i pożoga czeka twoje miasto.

A gdy mu obie ręce, wśród płomieni

Dymiąca ziomków twych krew zaczerwieni,

Ty musisz krzyknąć: chwała tobie, chwała!