Połowa życia

Żółtymi gruszami zwisa

I pełne dzikich róż

Wybrzeże w głębię jeziora.

Wy, nadobne łabędzie,

Pijane od pocałunków,

Nurzacie wzniosłe łby

W święte i trzeźwe wody.

Biada mi, skąd wezmę, gdy

Zapada zima, kwiatów, i skąd