Lecim z orężem, a wróg z podziwieniem
Patrzy się na nas, stojąc nieruchomy.
Lecz wtem — jak gdyby głos trąb ostatecznych
Posłyszał nagle, jakby niewidomy
Anioł swym mieczem zmiótł wszystkich walecznych:
Zachwiał się, widzim, mięsza się i pierzcha,
Broń i rynsztunek miecąc poza siebie;
Jedni na wzgórza, by dosiąc ich wierzcha,
Drudzy ku rzece, a my, ku potrzebie
Sprawiwszy hufce, tu i tam za niemi!