Z ojca i stróża został tylko sędzia!
głos fletów odzywa się znowu. — Joanna pogrąża się w smutną zadumę
Obym cię nigdy, lasko pastusza,
Nie zamieniła na miecz wojowniczy!
Czemuż cię, czemu prosta moja dusza
Słuchać musiała, dębie tajemniczy?!
Królowo Niebios, oby twój przeczysty
Nigdy przede mną nie zjawił się blask!
Odbierz go, odbierz twój wieniec gwiaździsty!
Jam jest grzesznica, niegodna twych łask.