Zamknął twe usta; gardzisz sądem zgrai,

Aniś jej mogła, bez wnętrznej sromoty,

Objawiać świętość, co się w duszy tai.

I oto wszyscy odbiegli nikczemnie,

Lecz jam ci został; złóż twą ufność we mnie!

Nie chcę słów nawet: jeden znak twej dłoni,

Jedno spojrzenie — dość mi będzie na tem.

Miecz cię mój tarczą przed światem zasłoni;

Jak mię twój wybór zaszczyci przed światem.

Podaje jej rękę, Joanna odwraca się z drżeniem — Dunois patrzy na nią z przerażeniem.