Pierwsza to w życiu prośba, jaką doń zanoszę.

Odmówić mi nie może. Dawno nieżyczliwie

Patrzy na mnie w Madrycie, więc powód szczęśliwie

Znajduje się na dobie61, by mnie trzymać z dala.

A mamże prawdę wyznać? — Mnie więcej zniewala

Ta nadzieja, Rodrygu, że mi się poszczęści

W tym spotkaniu sam na sam odzyskać choć w części

Jego dla mnie życzliwość. — On nie słyszał prawie

Jeszcze głosu natury. — Pozwól, niech wystawię

Na próbę, mój Rodrygu, jakie na nim brzmienie