Bynajmniej do królowej komnat się nie wlicza,
Gdzie trochę maski słusznie kryje nam oblicza.
Tyś zdumiony! I nagle w ogniu stajesz cały!
O, zaprawdę! Któż śmiał być tak chytry — zuchwały,
Aby Carlosa śledzić, gdy Carlos śledzenia
Nie przypuszczał.
Czyjegoż nie uszło baczenia,
Jak na balu ostatnim Carlos swoją damę,
Królową, z którą tańczył, pozostawił samę,
Wcisnął się w drugą parę i zamiast swej damie,