Nie stać jej ideału dosiąc loty swemi —

Owej cnoty, co z duszy macierzystej ziemi,

Dumna uroczym pięknem swego majestatu,

Puszcza pędy, swobodna, lśniące barwą kwiatu,

Który bez ogrodniczej wystrzela pomocy.

Ta zaś, obca latorośl, pod niebem północy

Wyrosła sztucznym ciepłem. Jest to wychowanie —

Zasada — dać jej możesz, jakie chcesz nazwanie;

Niewinności nabytej, chytrze wywalczonej

Przebojem na krwi wrzącej — wszakże odnoszonej