Karolu, wyczytuję nieznaną mi zgoła
Myśl jakąś... Ty odwracasz ode mnie spojrzenie...
I czemu je odwracasz? Moje podejrzenie
Byłożby prawdą? Pozwól — niech zbadam z mej strony,
Czym ją słusznie wyczytał?
Carlos oddaje Markizowi do rąk list, który on rozdziera.
CARLOS
Co to jest? Szalony!
Zaprawdę! Wyznaję ci — ja całą oparłem
Nadzieję na tym piśmie...