Nie chybia na sekundę to jego spotkanie

Z twym wejściem do altany, najjaśniejszy panie!

KRÓL

budząc się z pochmurnego zadumania

A ona na mój zarzut zalała się łzami.

Jam się rumienić musiał przed dworzan oczami.

Rumienić się przed sobą. Jej cnotą zwalczony —

Na Boga! Stałem przed nią jako potępiony.

Długa i głęboka cisza — Król siedzi, w dłonie skrywając oblicze.

Masz słuszność, książę Alba — to by do strasznego