Nie widziałem. Markizie — krzywdę mi czynicie.

Ja nie chcę być Neronem — nie — to się nie stanie —

Zwłaszcza dla was być nie chcę. Moje panowanie

Nie grozi zmarnowaniem każdej szczęśliwości.

Wy sami pod mym okiem winniście w pilności

Trwać, by wyjść na człowieka.

MARKIZ

Panie mój łaskawy,

A moi współrodacy? Tu nie moje sprawy

Popierałem — o sobie nie myślałem, panie,