czyta roztargniony, potem chowa pulares i chce się oddalić
A zatem u przeora czekam cię w klasztorze.
MARKIZ
Wstrzymaj się — gdzież ci pilno? — tu nikt nie przybędzie.
CARLOS
z przymuszonym uśmiechem
Zmieniliśmy, jak widzę, rolę w pewnym względzie —
Ty się dzisiaj nad podziw bezpiecznym uznajesz.
MARKIZ
Dzisiaj? Czemuż na dzisiaj taki nacisk dajesz?