Ulubieńca bez granic...

CARLOS

Mnie kochał tak szczerze.

Byłem droższy nad duszę własną — o! i wierzę —

Bo miałem tego dowód po stokroć... Lecz czemu

Ludzkość cała — ojczyzna — nie miały być jemu

Droższe niźli ja jeden? Pierś ta za obszerną

Dla tej jednej przyjaźni — me szczęście za mierną

Fraszką dla jego serca. Wdał mnie uczynić

Ofiarą cnoty swojej. Czyż go mogę winić?