gwałtownie i stanowczo
Ja winienem ją ostrzec... muszę ją ratować!
Ależ kogo użyję? O Lermo kochany!
Czy ze wszystkich życzliwych jestem już obrany?
Nie!... jest jeszcze przyjaciel! Dzięki ci, o Boże!
A tu już nic pogorszyć więcej się nie może.
Wybiega śpiesznie.
LERMA
biegnie za Carlosem, wołając
Dokąd?... Książę!...