Niech pierwszy dłoń położy na ten głaz surowy —

A czy dzieła dokona, czy pod nim upadnie,

To mniejsza. Niechaj zawsze pierwszy rękę kładnie166!

Po nim wieki przepłyną. Dopuszczenie Boże,

Jak jego — królewskiego syna zesłać może

I równie jak dziś jego, tronem go obdarzyć —

Może tchnieniem podobnym pierś jego rozżarzyć.

Powiedz mu, niech młodzieńczym snom czci nie odbiera,

Nawet gdy mężem będzie. Niechaj nie otwiera

Serca — tego boskiego kwiatu — zabójczemu