szuka oczami Markiza i znajduje w jego spojrzeniu dumną pogardę dla Alby
Mnie tu króla Filipa nazywają synem.
Potwarzy178, ciekawości oko na mnie baczy.
To jest powinność tylko, co król spełniać raczy.
Ja nie chcę jej zawdzięczać pozorom względności179;
Inaczej jestem gotów do sprawiedliwości
Odwołać się — do państwa, do Kortezów rady.
Z takich rąk nie przyjmuję zwróconej mi szpady.
ALBA
Król trudności nie stawi. Wiem, że bez wahania