Było widne. Ja wszakże fałszywą wiedziony

Czułością — nadto szałem dumy zaślepiony,

Pragnąc bez ciebie spełnić me dzieło szalone,

Skryłem je przed twą wiedzą w milczenia obsłonę.

Była to lekkomyślność nie do darowania.

Błąd wielki! Dziś go widzę. Nadmiar zaufania

Był szaleństwem — wybacz mi... ten nadmiar wszelako

Oparłem na trwałości tej przyjaźni, w jaką

Wierzyłem.

zatrzymuje się — Carlos ożywia się raptownie