Gdy wtem słońce swym blaskiem mą duszę oblało:
A gdyby zmylić króla — gdyby się udało
Zwrócić winę na siebie? Niech ta mnie obarczy.
Mniejsza o fałsz czy prawdę — tu już i to starczy.
Dość dla króla Filipa, gdy mu pozór wskaże
Winnego. Niech się stanie! Ja się na to ważę!
Może gdy piorun nagle w tyrana ugodzi,
Wstrząśnie nim — a mnie tutaj o więcej nie chodzi.
Karol zyska na czasie, zanim król dociecze
Prawdy, on do Brabancji tajemnie uciecze.