Nie spogląda monarcha. Toteż nie krył wcale

Dumy ze swej zdobyczy. Sam żal daje skalę

Wielkości jego straty. Tak się łez obficie

Nie roni dla strat marnych. Ja za jego życie

Oddałbym Indie całe.

Jak marna potęga

Mej władzy, gdy ramieniem poza grób nie sięga

I ciosu zbyt spiesznego cofnąć już nie może.

Już nie wstanie, kto zaległ raz śmiertelne łoże!

Kto śmie zwać mnie szczęśliwym? Gdym pozwolił sobie