Nie ust różowych uśmiech czarowniczy,

Nie cudne wdzięki na twarzy grające,

Nie postać w kształty ulana wabiące;

To byt jej matko, mroczny, tajemniczy

Skrytych wyroków rozkładając księgę,

I myśl, i serce wziął w swoją potęgę.

Gdym dech mój wmieszał w jej tchnienia czarowne

Dusze się nasze dotknęły bezmowne;

Obcą mi była, a jednakże znana!

W piersiach mych jasność błysła dobroczynna: