W tej chwili pamięć moja ożywiona

Woła jej postać z głębokości łona.

Widzę ją, widzę jak bóstwo nadobną,

W dobroci słońca jasności podobną.

Włos hebanowy spadając w pierścienie

Na śnieżną szyję rzuca lekkie cienie,

Oko jej wielką zamknięte oprawą

Pod kształtnym czołem czerni się jaskrawo,

A głos harmonią duszy napełniony

Trąca o śpiące serca mego strony