I patrzał długo z górnego ukrycia
Na niepojętą grę ludzkiego życia.
Znane mu domu naszego zdarzenia,
Jego gorące i pobożne modły
Niejedne niebios przekleństwo odwiodły.
Do samotnego na górach schronienia
Wyszedł posłannik młodym wiekiem hoży,
Żeby o córce dowiedział się skorzej.
Jego powrotu wyglądam co chwili.