I patrzał długo z górnego ukrycia

Na niepojętą grę ludzkiego życia.

Znane mu domu naszego zdarzenia,

Jego gorące i pobożne modły

Niejedne niebios przekleństwo odwiodły.

Do samotnego na górach schronienia

Wyszedł posłannik młodym wiekiem hoży,

Żeby o córce dowiedział się skorzej.

Jego powrotu wyglądam co chwili.

DIEGO