Dają nas często na łup rozbójnika,
Co wyspę naszą pustoszy zuchwale.
Domowa kosa co roku uderza
O zgubny oręż obcego żołnierza.
My niewolniczą nosimy obrożę,
A kraj swych synów zasłonić nie może.
Nie stąd, gdzie złota Ceres5 się uśmiecha
I Pan6 dostrzega bujną w kwiaty ziemię,
Lecz skąd żelazo warstwy gór napycha,
Wychodzi groźne panujących plemię.